Joke part

Kilka dni temu na pobliskim osiedlu wybuchł pożar. Paliło się mieszkanie na 11 piętrze, strażacy w akcji, ewakuacja mieszkańców.
Na dole pod blokiem w bezpiecznej odległości zebrała się spora grupa gapiów (m.in. ja). Jak się potem okazało w mieszkaniu w którym wybuchł pożar właściciel przechowywał środki pirotechniczne i środki chemiczne do ich domowej roboty.
Z palącego się mieszkania unosił się gęsty czarny dym, a że w pewnym momencie ogień zaczął trawić zmagazynowane chemikalia… Z mieszkania zaczął wydobywać się biały dym.
Reakcja gapia obok mnie:
- “Habemus Papam”

———

Po przystanku MZK przy Al. Jerozolimskich młody mężczyzna trzymając za włosy swoją teściową ciąga ją ze złością po trotuarze to w tą, to w inną stronę. Jedna z osób oczekujących na tramwaj dość poruszona „obrazkiem” podnosi raban:
- Panie co pan wyprawiasz ? Przecież to ją boli – krzyczy.
- Nie boli – odpowiada mężczyzna – Umarła dwa dni temu.

———-

Na cotygodniowej odprawie w którymś z praskich Komisariatów jeden z dzielnicowych zdaje raport przełożonemu:
- W piątek spaliło się mieszkanie w suterenie przy ulicy Grochowskiej, zajmowane przez kilkakrotnie notowaną Józefę Nowak. W mieszaniu odbywała się libacja alkoholowa. Jak orzekli specjaliści ze straży oraz świadkowie przebywający w melinie, przyczyną było zapalenie się pościeli od niezgaszonego papierosa, gdy wymieniona Nowak zasnęła w swoim łóżku. Podejrzana nie przyznała się do winy twierdząc, że gdy się kładła, to pościel już się paliła.

———-

Do baru wchodzi stały bywalec, świeża blizna zdobi czoło.
- Co się stało? Skąd to masz? – pytają koledzy
- A, to blizna po kuli.
- Jak to?
- Normalnie, szedł jakiś dziadek o kulach i mi przy******lił.

Dodaj komentarz