Joke part

Mama do trzyletniego synka:
- Babcia prosiła, żebym ci przekazała prezent na urodziny, Januszku.
- A co to? Co to?
- Nie wiem – rozpakuj.
- Łaaaaa!!! Mamo!!! Pistolet na wodę! – i biegnie do łazienki napełnić pistolet. Matka w tej samej chwili dzwoni do babci:
- Mamo! Ty nie pamiętasz, jak myśmy doprowadzali ciebie do szału naszymi pistoletami na wodę?
- Oczywiście, że pamiętam, córeczko!

———-

Lublin.
Centrum konferencyjne.
Międzynarodowa konferencja uczonych zajmujących się zjawiskami paranormalnymi.
Występuje Rosjanin:
- U nas w kraju widzieliśmy przedstawicieli obcej cywilizacji!!!
Szum z tylnych rzędów:
- Też coś! Wszyscy widzieliśmy…
Miejsce na mównicy zajmuje Chińczyk:
- U nas w Chinach widzieliśmy Yeti!!!
Szum z tylnych rzędów:
- Też coś! Wszyscy widzieliśmy…
Miejsce na mównicy zajmuje przedstawiciel gospodarzy, radny dzielnicy Majdan Tatarski, prominentny działacz miejscowego koła Platformy Obywatelskiej:
- A my widzieliśmy mężczyznę, a na dodatek internautę, co piwa nie lubił!!!
Szum z tylnych rzędów:
- To jest naukowa konferencja!!! Szarlatanów tu nie potrzebujemy…

———-

Bitwa pod Studziankami. Do okopu wpada jak burza Marusia Ogoniok. Łapie za poły płaszcza kryjącego się tam żołnierza z umorusaną dymem twarzą:
- To ty rzuciłeś granat w tamten czołg – krzyczy pokazując palcem na płonącą maszynę.
- Ja – odpowiada żołnierz.
- A ty wiesz, durak, że to polski czołg Rudy 102? – szarpie go jeszcze mocniej.
- Ja, ja – odpowiada żołnierz.

———-

Mąż rano szykuje się na ryby. Żona przebudziła się i pyta:
- Ty gdzie?
- Na ryby.
- Aha… To złap szczupaka, kilogram karasi, pięć kilogramów ziemniaków i litr mleka…

———-

Ziemia, rok 80386. Ludzkość wymarła tak dawno, że nikt już nie pamięta, czym to było spowodowane. Pamiętać to mogłyby myszy, które zajęły miejsce istot rozumnych po wyginięciu ludzi, ale 10000 lat temu mysia cywilizacja padła na skutek wojen rasowych i religijnych. W tym czasie biosfera Ziemi była już nieomal całkowicie unicestwiona. Najdłużej przetrwały karaluchy, ale 1000 lat temu zszedł z głodu ostatni z nich. Nad martwą planetą wstaje słońce, zalewając pustynię zabójczymi promieniami przez pozbawioną powłoki ozonowej atmosferę. Wiatr niesie radioaktywną sól ponad tumanami kurzu skrywającego ruiny dawnych miast.
Nigdy, nigdy więcej na tej planecie nie pojawi się życie. Miliardy żywych organizmów zginęły, obróciły się w proch i pył, w nicość. Słychać tylko świst wiatru nad kłębami pyłu…
Nie! Nie tylko! Gdzieś w oddali słychać rytmiczne uderzenia werbla!

To baterie Energizer wciąż działąją i działają!!!

———-

Zimowym, mroźnym wieczorem Włodzimierz Ilicz Lenin przechadzał się po Placu Czerwonym. Pod murem Kremla dojrzał płaczącego, pięcioletniego berbecia. Wódz rewolucji podszedł do niego i zapytał dobrotliwie:
- Czemu buczysz mały?
- Bo mama (chlip…), dała mi kopiejkę (chlip…), żebym sobie kupił bułeczkę, a ja ją zgubiłem (buuuuu…)
Złote i czułe na ludzkie nieszczęście serce Lenina zabiło mocniej. Sięgnął do kieszeni:
- Masz tu mały kopiejkę i idź sobie kup tą bułeczkę.
- (Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu…) – rozryczał się malec.
- A ty czego? – zapytał zdziwiony Lenin.
- Bo jak bym nie zgubił tamtej kopiejki, to kupiłbym dwie bułeczki – odpowiedział mały.
- Oż ty, ku*wa cię mać, zachłanny gnoju – rozzłościł się Lenin i zabrał dzieciakowi kopiejkę…

…i walonki…

…i rękawiczki.

———-

Sesja u psychoterapeuty.
- Proszę powiedzieć. Jest coś, co pana niepokoi? – zagaja rozmowę lekarz.
- Tak. Chciałbym skoczyć do toalety – odpowiada pacjent wiercąc się na krześle.
- No dobrze… W takim razie porozmawiajmy o tym…

Skomentuj